Sztuczne składniki znajdziemy w wielu ogólnodostępnych kosmetykach. Choć dopuszczone do stosowania w pojedynczych produktach mają niewielkie stężenie, długotrwale stosowane na skórę szkodliwe związki przenikają do naszego organizmu, powoli ale skutecznie go wyniszczając i zatruwając. Pamiętajmy, że dziennie korzystamy z kliku do nawet kilkunastu środków pielęgnujących. Oznacza to, że rzeczywista zawartość szkodliwych substancji w naszym organizmie będzie większa, a ponadto, związki powstałe z połączenia niektórych z nich mogą być groźne dla funkcjonowania naszego ciała, zaburzając gospodarkę hormonalną czy funkcjonowanie układu nerwowego. W tym poście przedstawimy Wam listę komponentów, których zastosowanie w kosmetykach, ze względu na ich negatywny wpływ dla zdrowia, uważamy za niedopuszczalne. Poniżej przedstawiliśmy kilka grup najniebezpieczniejszych substancji wraz z nazwami, pod którymi ukrywają się na wykazach składników.

Czarna lista składników, które mogą Ci zaszkodzić

1. Sztuczne konserwanty (chociażby wspomniane w poprzednim artykule Imidazolidinyl Urea i Diazolidinyl Urea, a także Cetylpyridinium Chloride, Chlorhexidine, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Triclosan, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3 Diol, Phenoxyethanol, Cetrimoniumbromide, Benzylhemiformal) – wysokie stężenie konserwantów pochodzenia chemicznego może prowadzić do długotrwałych podrażnień i wysuszenia skóry. Okrytym w ostatnich latach złą sławą, szczególnie niebezpiecznym konserwantem jest Formaldehyd, gaz trujący pochodzący z formaliny. Jest silnym alergenem. Nawet niewielkie jego dawki powodować mogą długotrwałe uszkodzenia skóry, rumień i zaskórniki.

2. Parabeny (methylparaben, ethylparaben, propylparaben, butylparaben, isobutylparaben) czyli środki konserwujące, które zapewniają użyteczność produktów kosmetycznych na długi, nawet kilkuletni okres. Środki bakterio- i grzybobójcze, lubiące gromadzić się w naszej skórze. Przy stosowaniu kilku kosmetyków zawierających parabeny jesteśmy narażeni na podrażnienia, świąd i wypryski a także stany zapalne wokół ust czy powstanie trudnego w leczeniu trądziku różowatego. Ich szkodliwe działanie uaktywnia się szczególnie przy ekspozycji na promienie słoneczne – powodują wówczas świąd, opuchnięcie i zaczerwienienie skóry. Powinny unikać ich kobiety w ciąży i okresie laktacji.

3. Oleje mineralne (Parafinum Liquidum, Paraffin Oil, Vaseline, Petrolatum, Cera Microcristallina, Ceresin, Ozokerite, Isododecane), które nie mają nic wspólnego z naturalnymi olejkami. Mineralna odmiana olejów pochodzi z procesu destylacji ropy naftowej. Nie posiadają żadnych właściwości pielęgnujących, tworzą natomiast nieprzepuszczający powietrza i składników odżywczych film na skórze. Jak łatwo się domyślić, pozornie nawilżona, a w rzeczywistości pokryta oleistą warstwą cera nie oddycha i nie przyjmuje innych, odżywczych składników, które na nią aplikujemy. Najpopularniejsze z nich, parafina i wazelina, są powszechnie stosowane jako najtańszy z olejów mineralnych. Długotrwałe stosowanie kosmetyków z zawartością olejów mineralnych może prowadzić do zatkania porów, powstawania bolesnych wyprysków. Taka oleista warstwa sprzyja także przenikaniu promieni UV w głąb skóry, przyspieszając proces fotostarzenia.

4. SLS i SLES (Sodium Lauryl Sulfate, Sodium Laureth Sulfate) – silne detergenty. Powinien nas zastanowić fakt, iż znajdują szerokie zastosowanie w środkach czyszczących (płynach do naczyń, płynach do podłóg i do prania). Łączne stosowanie różnych kosmetyków z SLS lub SLES może powodować uczulenia, natomiast niemal pewnym można być wysuszenia skóry i rumienia. Mają tendencję do odkładania się w organizmie. W dużych stężeniach mogą prowadzić do atopowego zapalenia skóry. Skrajnie niebezpieczną odmianą SLS i SLES są te zanieczyszczone dioksanem (dioxane) o właściwościach rakotwórczych (tej informacji nie znajdziemy oczywiście na etykietach).

5. PEG, PPG (Propylene Glycol, PG Xylene Glycol, PEG-40 Sorbitan Diisostearate, PPG-15 Stearate) – toksyczne rozpuszczalniki. Prowadzą do podrażnień skóry, działają wysuszająco a szczególnie niebezpieczne są dla okolic oczu – mogą doprowadzić do zapalenia spojówek lub gałki ocznej. W przypadku spożycia (co przez zawartość w pastach do zębów nie jest trudne) z łatwością przedostają się do narządów wewnętrznych, siejąc spustoszenie w wątrobie i nerkach. Niszczą komórki krwi oraz destrukcyjnie działają na szpik kostny. Niebezpieczne zwłaszcza dla kobiet w ciąży i w okresie karmienia.

6. Ftalany (Diethylphtalat, DEP, Dimethylphtalat, DMP ) – poza wybranymi kosmetykami wykorzystywane jako plastyfikatory wyrobów z tworzyw sztucznych, a także farb czy rozpuszczalników. Zwiększają trwałość materiałów, stąd ich wykorzystanie np. w lakierach do paznokci lub lakierach do włosów. Z łatwością wchłaniają się do organizmu, powodując między innymi zaburzenia gospodarki hormonalnej, przy długotrwałym stosowaniu mogą powodować uszkodzenia takich organów jak wątroba, nerki i płuca.

Nie namawiamy, aby wszystkie dotychczas zakupione kosmetyki wylądowały w koszu. Apelujemy jednak o większą uwagę przy stosowaniu kosmetyków, szczególnie zawierających wymienione powyżej związki. Ich mieszanie i łączenie bowiem, zamiast pomagać i pielęgnować naszą skórę, powodować może kolejne problemy. Warto być świadomym konsumentem, zachęcamy więc do czytania etykiet przy kolejnych zakupach.