Odpowiedź brzmi - tak! Nie bez powodu sztuczne barwniki nie są dodawane do kosmetyków naturalnych. Syntetyczne substancje barwiące, poza kuszącym, pięknym kolorem, nie przynoszą naszej skórze żadnych korzyści – przeciwnie, mogą nawet osłabić jej kondycję.  

Barwniki, niezależnie czy pochodzenia roślinnego czy syntetyczne, oznaczane są symbolem CI (Color Index) i odpowiednim numerem. Wszystkie ponadto zamieszczone są w Międzynarodowym Indeksie Barw (Colour Index International). Naturalne substancje barwiące oznaczone są symbolami od CI 75100 do CI 77947. Wszystkie barwniki wykorzystywane w kosmetyce, muszą spełniać odpowiednie normy – nie mogą być szkodliwe dla zdrowia a także niedozwolone są w ich strukturze elementy toksyczne. Kwestie te regulują wytyczne unijne[1]. Te same przepisy definiują, przez co rozumiemy barwniki. Są to substancje przeznaczone wyłącznie lub głównie do barwienia produktu kosmetycznego, całego ciała lub niektórych jego części, przez absorpcję lub odbicie światła widzialnego. Barwniki zwykle występują na końcu składu kosmetyku – wówczas ich ilość jest niewielka.

Barwniki syntetyczne to grupy związków uzyskiwane na drodze chemicznej syntezy. Mają jedną przewagę nad naturalnymi – są tańsze. Na tym katalog zalet tej grupy substancji się kończy. Szerokie ich wykorzystanie ma kontekst marketingowy – niejedna z nas dała się skusić kolorem sugerującym działanie kosmetyku. Zieleń, odcienie niebieskiego i żółcieni kojarzą nam się z orzeźwieniem, róże i czerwienie z otulającym ciepłem a kosmetyki o niesprecyzowanym kolorze nie przyciągają zbytnio naszej uwagi. Kolor połączony z odpowiednim, intensywnym zapachem działa na naszą wyobraźnię. To sprawia, że zamiast czytać listę składników, skupiamy się na wizualizowaniu sobie, jak kosmetyk zadziała na naszą skórę, choć on poza ładnym kolorem i zapachem nie jest nam w stanie nic zaoferować.

Barwniki sztuczne, poza tym że nie przynoszą korzyści naszej cerze (ewentualnie cieszą oko na łazienkowej półce), mogą szkodzić, uwalniając tak zwane aminy aromatyczne (aniliny). Aniliny mają działanie drażniące – mogą wywoływać alergię, a nawet, uszkadzając DNA komórek, prowadzić do nowotworów (np. tlenek tytanu, który po kontakcie z promieniowaniem słonecznym może przybierać postać tzw. rodnika hydroksylowego, niszczącego komórki skóry). I choć dawki barwników sztucznych zawartych w pojedynczych kosmetykach mogą nie nieść poważnych konsekwencji zdrowotnych, długotrwałe stosowanie kilku kosmetyków dziennie, na całą powierzchnię ciała, może skutkować pogorszeniem stanu cery. Ponieważ sztuczne substancje barwiące nie są potrzebne naszej skórze do sprawnego funkcjonowania, warto skupić się na kosmetykach, które jeśli już zawierają barwniki, to tylko te pochodzenia roślinnego.

W przypadku barwników naturalnych wykorzystuje się tylko substancje występujące w środowisku przyrodniczym. Uzyskiwane kolory balsamów, żeli i peelingów są pochodną zastosowania olejów o charakterystycznej barwie, maseł, wyciągów i suszonych ziół lub kwiatów. Wśród znanych, naturalnych substancji barwiących wyróżniamy m.in. hennę (pozyskiwaną z krzewu Lawsonia spinosa), karotenoidy (zawarte w m.in. w marchwi i owocach rokitnika), chlorofil (pochodzący m.in. z pokrzywy), szafran (z kwiatów szafranu), betaninę (zawartą w buraku ćwikłowym), indygo (pozyskane z indygowca – krzewu Indygofera tinctoria). Naturalne substancje barwiące nie tylko nadają kosmetykowi kolor, ale również same w sobie są źródłami cennych składników odżywczych (np. chlorofil o działaniu antyseptycznym, nawilżającym i łagodzącym).

Do barwników naturalnych zaliczane są także substancje pochodzenia zwierzęcego (np. karmin), jednak zgodnie z filozofią marki, w kosmetykach Fresh&Natural składniki pozyskane ze szkodą dla zwierząt nie są wykorzystywane.

 

[1] ROZPORZĄDZENIE PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (WE) NR 1223/2009 z dnia 30 listopada 2009 r. dotyczące produktów kosmetycznych